Zakłady bukmacherskie - coraz powszechniejsza jest opinia, że mogą być one dla sportu równie wielkim zagrożeniem jak farmakologiczny doping
Michał Kołodziejczyk, Rzeczpospolita
Rekordzistami są Włosi – w ubiegłym roku wydali na hazard ponad 42 mld dolarów, dając zarobić kasynom i firmom bukmacherskim 7 mld. Zyski poszły w górę, gdy obstawianie przeniosło się do Internetu.
Żeby wytypować wynik, nie trzeba już wychodzić z domu, a zabawa jest tym większa, że z każdą minutą meczu możliwych zakładów przybywa: ile setów będzie potrzebował tenisista do zwycięstwa, czy drużyna piłkarska dokończy mecz w pełnym składzie, czy trener zdecyduje się zmienić najlepszego zawodnika.
Czterech Chińczyków
11 lat temu do słynnej angielskiej firmy William Hill zgłosił się You Sen Huang z Pekinu, chcąc postawić 200 funtów na to, że do 2010 roku któryś z jego rodaków zdobędzie tytuł mistrza świata w snookerze. Przez ponad 80 lat tylko dwukrotnie zdarzyło się, by po tytuł sięgnął ktoś spoza Wysp Brytyjskich, o Chińczykach w tej dyscyplinie nie słyszał nikt, dlatego Hill podyktował Huangowi kurs 1: 500, będąc pewny łatwego zarobku. W tegorocznych mistrzostwach, które zakończą się 5 maja w Sheffield, startuje czterech Chińczyków, turniej w tym kraju ma ponadstumilionową oglądalność, a zwycięstwo Ding Junhui nie będzie wielką sensacją. Hill zmienił kurs na 1: 7.
Zagraniczne internetowe firmy bukmacherskie dostępne dla internautów w Polsce szacują, że w tym roku wyniki meczów obstawiać będzie u nich nawet pół miliona ludzi, wydając kilka milionów złotych dziennie.
Prawo nie zabrania
O tym, że zakłady przenoszą się do Internetu, świadczy fakt, iż w ubiegłym roku obrót e-hazardu wzrósł o 800 mln złotych i jednocześnie zmalał w stacjonarnych punktach. Szacunki Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wykazały, że obrót dostępnych w polskiej wersji językowej portali hazardowych już trzy lata temu przekroczył miliard, a obecnie może sięgać nawet dwóch.
Internetowe zakłady bukmacherskie stały się popularne nie tylko wśród kibiców, ale także zawodników i sędziów. Mimo afery korupcyjnej w polskiej piłce nożnej okazuje się, że obecne prawo PZPN nie zabrania piłkarzom obstawiania wyników, często regulują to tylko kontrakty z klubami.
– Nie mamy dowodów, ale ponieważ mecz w pierwszej lidze można było kupić nawet za kilka tysięcy złotych, prawdopodobnie prawdziwe pieniądze pochodziły z innych źródeł, na przykład zakładów. Powstał już projekt, zamierzamy współpracować z bukmacherami, dołączyć do międzynarodowych organizacji walczących z mafią zarabiającą na ustawianiu wyników – mówi „Rz” Robert Zawłocki z Wydziału Dyscypliny PZPN.
W Polsce pierwszy raz firmy przyjmujące zakłady poinformowały PZPN o nieprawidłowościach dopiero kilka tygodni temu przy okazji meczu Zagłębie Sosnowiec – ŁKS. Zbyt wielu kibiców obstawiło wynik 1:3, sprawą zajął się Wydział Dyscypliny.
Europejska Unia Piłkarska (UEFA) z bukmacherami współpracuje już od trzech lat, od kiedy w styczniu 2005 roku wybuchła afera z niemieckim sędzią Thomasem Hoyzerem. 26-letni arbiter przyznał się wtedy do ustawienia kilkunastu meczów w ligach regionalnych w zamian za łapówki w wysokości około 700 tys. euro od chorwackiej mafii. Hoyzer odsiedział w więzieniu dwa i pół roku, a niemiecki związek piłkarski dożywotnio go zdyskwalifikował.
Źródło : Rzeczpospolita
Tagi :
zakłady sportowe,
hazard,
zakłady bukmacherskie,
euro,
prawo,
kasyno,
e-hazard,
obstawianie
Pobliskie tematy :