Olimpiada w Chinach napędza zakłady bukmacherskie. Perspektywa zarobienia niezłych pieniędzy za grosze kusi wielu Polaków. Punkty, w których można obstawiać wyniki rozgrywek sportowych, przeżywają oblężenie. Odwiedza je tygodniowo ponad 100 tys. osób.
Stawki faktycznie zdają się kuszące. Przed rozpoczęciem igrzysk za obstawienie, że Polacy zdobędą w Pekinie co najmniej cztery złote krążki, bukmacherzy obiecywali wypłacić blisko 4 zł za każdą postawioną złotówkę. Wprawdzie szanse takich graczy na zysk spadły niemal do zera, ale za to cieszyć się mogą ci, którzy założyli się z totolotkiem, że najwięcej złotych medali zdobędą Chińczycy. Po olimpiadzie odbiorą w punktach tej firmy o połowę więcej niż zainwestowali.
W Polsce można zawierać zakłady bukmacherskie między innymi w 520 punktach %07totolotka. W ciągu tygodnia odwiedza je ok. 80 tys. osób. Istnieje jeszcze pięć innych firm. Duże sieci, takie jak Star–Typ Sport (444 punkty) czy czeskie zakłady bukmacherskie Fortuna (360 punktów) mają po kilkadziesiąt tysięcy klientów tygodniowo.
Z roku na rok oferta firm bukmacherskich jest coraz bogatsza. Można już obstawiać nawet liczbę rzutów rożnych czy żółtych i czerwonych kartek w meczu. Jeszcze większą ofertą kusi hazard online, bo firmy działające w internecie są bardziej elastyczne i szybciej wprowadzają nowości. Mają też niższe koszty obsługi, transferu pieniędzy oraz korzystniej rozwiązane kwestie licencyjne i podatkowe. Dzięki temu mogą więcej pieniędzy przeznaczyć na wypłaty dla wygrywających.
Nic dziwnego, że łącznie u wszystkich krajowych bukmacherów prowadzących klasyczne punkty zostawimy w tym roku 800-850 mln zł, podczas gdy tylko jeden internetowy holding Bet-at-home.com z zakładów sportowych zawieranych przez polskich internautów planuje zebrać w bieżącym roku blisko 250 mln zł. A na hazardowym rynku działają też inni znaczący e-operatorzy, np. Bwin czy Unibet.
Rozwojowi biznesu nie przeszkadza specjalnie nawet to, że polski internauta zawierający zakłady online (podobnie jak bywalec wirtualnego kasyna) to potencjalny przestępca. Obowiązująca ustawa o grach losowych i zakładach wzajemnych z 1992 r. nie uwzględnia hazardu w internecie. Za takie granie grozi do dwóch lat więzienia.
Ministerstwo Finansów przygotowuje nowelizację tej ustawy, ale nie ma zamiaru zalegalizować hazardu w inter-necie.
Fiskus dalej więc będzie tracić wielomilionowe podatki, które płynęłyby z e-hazardu. A setki tysięcy Polaków nadal będą łamać prawo, grając w internecie. I drżeć o to, czy w wypadku wygranej firma zarejestrowana np. na Malcie prześle należne pieniądze.
Tagi :
pekin 2008,
hazard
Pobliskie tematy :